Działające przy GOKIS w Zapolicach, oraz jako Bractwo przy hufcu ZHP w Zduńskiej Woli

Przerwany lot RWD-8, nieznana historia polskiego „Hansa Klosa”…

Przerwany lot RWD-8, nieznana historia polskiego „Hansa Klosa”..

W dniu 6IX 1939 roku, z polowego lotniska pod Izbicą Kujawską, wystartował nieuzbrojony samolot RWD – 8, należący do 6 Plutonu Łącznikowego, przydzielonego do dyspozycji dowódcy Armii „Poznań” gen. Tadeusza Kutrzeby.  

Za sterami zasiadał kpr. pilot Stanisław Malisz podoficer zawodowy 3 Pułku Lotniczego w Poznaniu, a pasażerem był kpt. Władysław Boczoń – oficer kontrwywiadu.

Celem misji było dotarcie do sztabu Armii „Łódź” nawiązanie łączności z jej dowódcą gen. Juliuszem Rómmlem i ustalenie współdziałania przed zbliżającym się największym starciem polskiego września – Bitwie nad Bzurą

W pierwszej fazie lotu po ominięciu od zachodniej strony płonącego miasta Koło, pilot skierował się na południe, trzymając się rzeki: Warty. Po dotarciu do Sieradza polska maszyna skierowała się na wschód, aby nad własnymi pozycjami dotrzeć i w rejon Łodzi. Rejon ten znajdował się już jednak w rękach niemieckich, i gdy pilot zniżył lot, RWD dostał się w ogień piechoty. Nad wsią Bieleń ostrzał wzmógł się jeszcze bardziej: „Bito do nas ze wszystkich stron (…}”- jak wspominał później kpt. Boczoń -„Nagle; lecimy w dół. Dostaliśmy w motor. Ja wcale nie czuję, że ciało mam zryte odłamkami. Lecimy z zawrotną prędkością do ziemi. Linki skowyczą. Pilot chce ratować nas przed spaleniem. Wali ostatnim wysiłkiem lewym skrzydłem w komin. Ja twarzą uderzam w armaturę i tracę przytomność”. Po uderzeniu w komin domu w osadzie Zmyślona, RWD – 8 w huku i trzasku rozdzieranego płótna, runął natychmiast na ziemię.

Kilkanaście minut później ciężko ranny kpt. W. Boczoń ocknął się w szczątkach rozbitej maszyny. Otoczyli go

niemieccy żołnierze z 55: Pułku Piechoty, którzy nie zważając na rany wyciągnęli go brutalnie z rumowiska. Wraz z lekko rannym kpr. Maliszem przewieziono go do szpitala w Zduńskiej Woli, gdzie siostra Antonina Świerczyńska potajemnie spaliła wszystkie instrukcje i papiery jakie przewoził polski oficer. Niemcy odnaleźli jednak przy nim paszport na fałszywe nazwisko – węgierskiego przemysłowca Toni Barclay – specjalisty z parku maszynowego Armii Poznań”.

Dokument stanowiący element fałszywej tożsamości wykorzystywanej przed wojną przez oficera kontrwywiadu wzbudził podejrzenia. Po południu 7 IX obydwaj Polacy zostali przewiezieni do szpitala w Sieradzu, gdzie ciężko rannego kapitana wielokrotnie przesłuchiwano. Dwa dni później dotarła do niego informacja o rozstrzelaniu pilota oskarżonego o szpiegostwo. Zagrożony przekazaniem w ręce Gestapo kpt. Boczoń poprosił o skontaktowanie go z oficerami Abwehry we Wrocławiu, przed którymi ujawnił swoją prawdziwą tożsamość. Po wielu tygodniach rozmów przyjął ofertę pracy w Abwehrze.

Przez cały okres okupacji pozornie współpracował z niemieckim wywiadem prowadząc grę przypominającą losy filmowego J – 23, jednocześnie pełniąc funkcje w krakowskich strukturach Komendy Obrońców Polski i ZWZ – AK. W konspiracji awansuje do stopnia majora, a 11 li¬stopada 1943 zostaje z rozkazu Komendanta Krakowskiego Okręgu AK odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy.

Po wojnie Boczoń zostaje członkiem organizacji NIE, a następnie służy w Wojskach Ochrony Pogranicza. Aresztowany w 1947 roku prz

ez organa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W 1955 roku zwolniony. Zmarł 22.IV. 1984 r w Szczecinie.

Kpr pil. Stanisław Malisz, według niemieckich danych archiwalnych nie został rozstrzelany. Jako

jeniec został przewieziony do Stalagu- XI – B, z którego został zwolniony 31. X. 1940 roku. Jego dalsze losy pozostają nieznane.

Tekst i zdjęcia pochodzi z tablicy informacyjnej umieszczonej w miejscu rozbicia się samolotu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *